Po półtorej godzinie czekaliśmy na lotnisku na swój lot.
Misiek był tak zapatrzony w Blancie, że praktycznie cały czas trzymał ją na rękach i zabawiał... Rozczulający widok = wielkolud i takie maleństwo
Po wyczerpującym, a jednocześnie miłym locie trwającym ok. 4 godzin wylądowaliśmy na Sztokholmskim lotnisku, potem 15 minut jazdy taksówką i jesteśmy przed moim rodzinnym domem...
Stanęliśmy przed drzwiami, spojrzałam na Miśka, który trzymał Małą i ostatni raz zapytałam czy jest gotowy na co on chyba po raz setny na to pytanie odpowiadać nie chciał, więc spojrzał na mnie z miną typu "i ty jeszcze kobieto pytasz?"
Niepewnie otworzyłam drewniane drzwi i szepnęłam Kubiemu z uśmiechem:
- Moja mama zna polski, więc się angielskim popisywać nie musisz- po czym krzyknęłam- Mamoooo!!! Jesteśmy!
Po krótkiej chwili zobaczyłam dość wysoką (175cm), brązowowłosą kobietę. Podbiegła do mnie i zakleszczyła w swoim matczynym uścisku, którego przez ten rok tak mi brakowało
- Kochanie tak się cieszę, że Cię widzę, ale mówiłam, że masz nie mówic do mnie mamo, tylko po imieniu wal kochana- odsunęła się ode mnie i patrzyła to na Miśka to na Blankę- Ty pewnie jesteś chłopakiem mojej córeczki
- Tak, tak to ja proszę Pani. Michał,miło poznać- podał mojej mamie rękę, a gdy ona ją ujęła on jak na dżentelmena przystało ucałował ją
- Rebecca, mi także miło poznać- uśmiechnęła się serdecznie, po czym wskazała na Blan- A to jak mniemam moja wnuczka
- Tak mamuś, to znaczy Rebecca, to jest Blanka
Moja rodzicielka odebrała od Miśka Małą i jej torbę, po czym wskazała nasz pokój
- Tak więc teraz się rozpakujcie, róbcie co chcecie tylko nie za głośno- poruszyła brwiami moja mamuśka- ja teraz zajmę się Blaneczką, a potem będzie czas na poznanie Michałka
My tylko się zaśmialiśmy, po czym podeszłam do Michała, a on zaczął mnie całować.
Chciałam pójść zamknąć drzwi, ale okazało się, że moja kochana jakże mamuśka paczy na nas z rozbawieniem w oczach.
Siedząc Misiowi na kolanach powiedziałam do niej po szwedzku:
- Mamma käraste. Avsluta vänligen- (Matko najukochańsza. Wyjdź proszę)
Ona uśmiechnęła się i rzuciła nam tylko małe pudełeczko z doczepioną jakąś kartką.
Byłam ciekawa co to więc chwyciłam kartkę i gdy przeczytałam:
"Dzieci drogie, coś ode mnie, żeby za szybko kolejnego dziecka nie było. Na razie wystarczyć Wam musi Blanka i Mattew. Kocham, mama"
Otworzyłam pudełko w którym były tabletki, chyba każdy wie na co --__-- i roześmiałam się.
Rozpakowaliśmy się i zrobiliśmy TO xd. Gdy skończyliśmy wszystko była 22, więc wzięłam Michała za rękę i poszliśmy do salonu.
- Mamo, byłaś u Kathrin, po Matta, prawda?- zapytałam, gdy tylko zobaczyłam pytający wzrok mojej rozdzicielki
- Tak, pewnie. Teraz jest u siebie w pokoju i ogląda bajki na moim laptopie- powiedziała cicho zważając na śpiącą już Malutką
Korytarzem kierowałam się do pokoiku Matta. Cicho otworzyłam drzwi i weszłam ciągnąc Michała za sobą.
Mały gdy tylko mnie zobaczył szybko zbiegł z łóżeczka i rzucił się na mnie uradowany.
Michał przedstawił się Mattowi jako tatuś, gdyż Malec nie wiedział co się stało z jego prawdziwym ojcem...
Byłam zmęczona, więc zostawiłam Matta wtulonego w Michała razem oglądających jakies polskie bajki..
Teraz byłam pewna, że dobrze wybrałam i cieszę się, że poznałam Kubiaka, co kiedyś było tylko moim największym marzeniem, a teraz jest rzeczywistością, cudowną rzeczywistością...
_____________________________________________________________________
Ehhh.. Wiem, wiem.. Jedna wielka nuda...
Tego u góry nie skomentuje, gdyż czegoś takiego skomentować nie potrafie... xd
Jedna wielka masakra!! Szkoły mam po dziurki w nosie, a tu jeszcze miesiąc tortur...
Jeszcze tylko 2 lata, koniec gimbazy i papa zadupiu- Kobylanko, witaj Szwecjo!!!
wtorek, 28 maja 2013
sobota, 18 maja 2013
Rozdział ósmy
Podszedł powoli, pocałował mnie w usta, po czym dał buziaka w czółko naszej córeczce. Ostrożnie wziął ją ode mnie.
W jego oczach widać było szczęście..
Po 3 dniach lekarz wypuścił mnie i małą ze szpitala i mogłyśmy razem z Miśkiem spokojnie pojechać do mieszkania w którym jak się okazało razem z chłopakami z Reprezentacji już urządzili pokoik dla małej. Gdy do niego weszłam po prostu zaniemówiłam, nie dlatego, że kilkunastu 2-metrowców bawiło się pluszakami... pokój był cudowny...
Następnego dnia obudził mnie dzwonek mojego telefonu. Niechętnie wstałam i nie patrząc kto dzwoni, odebrałam
{Haalloo}
{Hej Słońce. Przepraszam, że tak wcześnie, ale chciałam złożyć Ci pewną propozycję}
{Nie szkodzi, jest przecież 8.00!! No ale cóż... Ehh.. Jaką propozycję?}
{Może przyjechałabyś ze swoim chłopakiem i córeczką do rodzinnego domu... Matt strasznie za tobą tęskni}
{Eee.. Mamo, nie wiem. Jeszcze dzisiaj dam Ci odpowiedź, ale nie teraz. Muszę pogadać o tym z Michałem. A ja bardzo tęsknię za Wami wszystkimi... Dobra mamuś, ja będę kończyć. Potem zadzwonię. Pa}
Rozłączyłam się nie czekając na odpowiedź. Stałam na środku sypialni i myślałam czy powiedzieć Miśkowi prawdę o mnie...
- Kocie. Czemu twoja mama tak wcześnie dzwoniła?- usłyszałam zaspany głos Michała... Pewnie słyszał tą rozmowę, ale przecież cicho mówiłam.. Trudno
- Chciała żebyśmy do naszego rodzinnego domu przyjechali...
- To czemu powiedziałaś, że pogadasz ze mną o tym? Trzeba było od razu się zgadzać
- Ale Michał. Mój dom nie jest w Polsce, a ja nie jestem w 100 procentach polką
- Co? Jak to? Chwila... Chodź tu- pokazał na łóżko- i powiedz o co w tym chodzi- powiedział stanowczo, a ja posłusznie podeszłam, usiadłam obok niego i zaczęłam
- Nie bedę tego ukrywać, to nic strasznego, więc... Moja mama pochodzi ze Szwecji i właśnie tam jest mój dom rodzinny. A to jakim cudem jestem tu, w Polsce i jestem siostrą Kamila już wiesz
- No wiem. Dobrze, że mi powiedziałaś, ale to nie zmienia faktu, że chcę tam pojechać. Trener dał nam teraz wolne od "szlajania się po spalskich lasach"- zrobił tzw. króliczki
- Ale słuchaj.. Jest jeszcze coś, co może nie być dla Ciebie zbyt... ee.. zbyt.. że tak powiem fajne
Muszę mu to powiedzieć.. Dam radę.. Kurwa dam radę!!!
- Co?
- Bo tam- zawahałam się, ale pomyślałam, że przecież i tak by się dowiedział- tam moja mama... Bo ona opiekuje się moim 3-letnim synem, Mattem. Wie o nim tylko Ewa no i mama oczywiście. Kamil nawet nie wie
- A ojciec? Ojciec tego dziecka. Co z nim?
Westchnęłam ciężko i pomyślałam, że nie uniknę prawdy, bo Michał będzie mnie o to męczył, a to nie jest przecież straszne
- Ojcem Matta jest rosyjski siatkarz Jurij Bierieżko. Gdy dowiedział się, że jestem w ciąży, po prostu mnie zostawił, bo stwierdził, że dziecko zniszczy jego karierę.. I tyle żeśmy ojca widzieli- roześmiałam się- A ty Misiek chyba nie masz nic przeciwko drugiemu dziecku i na dodatek nie z Tobą?
- Żartujesz??!!! Nie mam nic przeciwko Mattowi. Będę Go kochał, jakby był mój. Z wielką przyjemnością wypełnią 'ojcowską pustkę' w serduszku tego malca- powiedział, łapiąc mnie za ręce i delikatnie pocałował w usta- Daj mi swój telefon.. Nie pytaj tylko daj
Podałam mu urządzenie i poszłam zrobić śniadanie.
Siedziałam jedząc naleśniki z czekoladą i truskawkamim gdy do pomieszczenia wszedł Dzik z firmowym uśmieszkiem przyklejonym do jego przystojnej mordki.
- O nieee!!- krzyknęłam rozbawiona- Co żeś zbroił, że jebnąłęś takiego smajla??
- Ha. Ha. Śmieszne
- No wiem. hehe
- hehe- przedrzeźniał mnie- Kochanie, dobre wieści. Jemy, pakujemy się i w drogę do Szwecji!!- widział, że chcę zaprzeczać, bo już otwierałam usta, więc dodał- Bez dyskusji. Chcę jak najszybciej poznać twoich rodziców i malucha
O kłótni z nim nawet nie było mowy, bo i tak bym przegrała, więc zjadłam i poszłam pakować moje rzeczy, którym trochę wziąć musiałam, bo jak to kobieta w kilku bluzkach i 2 parach spodni łazić nie będę. Po 10 minutach przyszedł Michał, szybko się spakował, więc poszedł popakować także rzeczy małej Blanki
_________________________________________________________________________
'ikdecz'. Według mnie niezbyt fajny rozdział wyszedł, no ale co poradzić, skoro pisany z ok.1000 przerwami, bo oczywiście jak na złość brat chce coś sprawdzić.. -_-
No więc Mała, została obdarzona jakże zacnym imieniem ,, Blanka''
CZYTAM=KOMENTUJE (TO SERIO MOTYWUJE)
W jego oczach widać było szczęście..
Po 3 dniach lekarz wypuścił mnie i małą ze szpitala i mogłyśmy razem z Miśkiem spokojnie pojechać do mieszkania w którym jak się okazało razem z chłopakami z Reprezentacji już urządzili pokoik dla małej. Gdy do niego weszłam po prostu zaniemówiłam, nie dlatego, że kilkunastu 2-metrowców bawiło się pluszakami... pokój był cudowny...
Następnego dnia obudził mnie dzwonek mojego telefonu. Niechętnie wstałam i nie patrząc kto dzwoni, odebrałam
{Haalloo}
{Hej Słońce. Przepraszam, że tak wcześnie, ale chciałam złożyć Ci pewną propozycję}
{Nie szkodzi, jest przecież 8.00!! No ale cóż... Ehh.. Jaką propozycję?}
{Może przyjechałabyś ze swoim chłopakiem i córeczką do rodzinnego domu... Matt strasznie za tobą tęskni}
{Eee.. Mamo, nie wiem. Jeszcze dzisiaj dam Ci odpowiedź, ale nie teraz. Muszę pogadać o tym z Michałem. A ja bardzo tęsknię za Wami wszystkimi... Dobra mamuś, ja będę kończyć. Potem zadzwonię. Pa}
Rozłączyłam się nie czekając na odpowiedź. Stałam na środku sypialni i myślałam czy powiedzieć Miśkowi prawdę o mnie...
- Kocie. Czemu twoja mama tak wcześnie dzwoniła?- usłyszałam zaspany głos Michała... Pewnie słyszał tą rozmowę, ale przecież cicho mówiłam.. Trudno
- Chciała żebyśmy do naszego rodzinnego domu przyjechali...
- To czemu powiedziałaś, że pogadasz ze mną o tym? Trzeba było od razu się zgadzać
- Ale Michał. Mój dom nie jest w Polsce, a ja nie jestem w 100 procentach polką
- Co? Jak to? Chwila... Chodź tu- pokazał na łóżko- i powiedz o co w tym chodzi- powiedział stanowczo, a ja posłusznie podeszłam, usiadłam obok niego i zaczęłam
- Nie bedę tego ukrywać, to nic strasznego, więc... Moja mama pochodzi ze Szwecji i właśnie tam jest mój dom rodzinny. A to jakim cudem jestem tu, w Polsce i jestem siostrą Kamila już wiesz
- No wiem. Dobrze, że mi powiedziałaś, ale to nie zmienia faktu, że chcę tam pojechać. Trener dał nam teraz wolne od "szlajania się po spalskich lasach"- zrobił tzw. króliczki
- Ale słuchaj.. Jest jeszcze coś, co może nie być dla Ciebie zbyt... ee.. zbyt.. że tak powiem fajne
Muszę mu to powiedzieć.. Dam radę.. Kurwa dam radę!!!
- Co?
- Bo tam- zawahałam się, ale pomyślałam, że przecież i tak by się dowiedział- tam moja mama... Bo ona opiekuje się moim 3-letnim synem, Mattem. Wie o nim tylko Ewa no i mama oczywiście. Kamil nawet nie wie
- A ojciec? Ojciec tego dziecka. Co z nim?
Westchnęłam ciężko i pomyślałam, że nie uniknę prawdy, bo Michał będzie mnie o to męczył, a to nie jest przecież straszne
- Ojcem Matta jest rosyjski siatkarz Jurij Bierieżko. Gdy dowiedział się, że jestem w ciąży, po prostu mnie zostawił, bo stwierdził, że dziecko zniszczy jego karierę.. I tyle żeśmy ojca widzieli- roześmiałam się- A ty Misiek chyba nie masz nic przeciwko drugiemu dziecku i na dodatek nie z Tobą?
- Żartujesz??!!! Nie mam nic przeciwko Mattowi. Będę Go kochał, jakby był mój. Z wielką przyjemnością wypełnią 'ojcowską pustkę' w serduszku tego malca- powiedział, łapiąc mnie za ręce i delikatnie pocałował w usta- Daj mi swój telefon.. Nie pytaj tylko daj
Podałam mu urządzenie i poszłam zrobić śniadanie.
Siedziałam jedząc naleśniki z czekoladą i truskawkamim gdy do pomieszczenia wszedł Dzik z firmowym uśmieszkiem przyklejonym do jego przystojnej mordki.
- O nieee!!- krzyknęłam rozbawiona- Co żeś zbroił, że jebnąłęś takiego smajla??
- Ha. Ha. Śmieszne
- No wiem. hehe
- hehe- przedrzeźniał mnie- Kochanie, dobre wieści. Jemy, pakujemy się i w drogę do Szwecji!!- widział, że chcę zaprzeczać, bo już otwierałam usta, więc dodał- Bez dyskusji. Chcę jak najszybciej poznać twoich rodziców i malucha
O kłótni z nim nawet nie było mowy, bo i tak bym przegrała, więc zjadłam i poszłam pakować moje rzeczy, którym trochę wziąć musiałam, bo jak to kobieta w kilku bluzkach i 2 parach spodni łazić nie będę. Po 10 minutach przyszedł Michał, szybko się spakował, więc poszedł popakować także rzeczy małej Blanki
_________________________________________________________________________
'ikdecz'. Według mnie niezbyt fajny rozdział wyszedł, no ale co poradzić, skoro pisany z ok.1000 przerwami, bo oczywiście jak na złość brat chce coś sprawdzić.. -_-
No więc Mała, została obdarzona jakże zacnym imieniem ,, Blanka''
CZYTAM=KOMENTUJE (TO SERIO MOTYWUJE)
niedziela, 5 maja 2013
Rozdział siódmy
- Ashley, co ty tu robisz?- zapytałam, przytulając się z nią
- Akurat w Polsce nagrywam film i pomyślałam, że Cię odwiedzę, ale gdy pojechałam do twojego domu, Ewa powiedziała, że się wyprowadziłaś do faceta i wyciągnęłam od niej adres. Właśnie tak się tu znalazłam. A po za tym cholernie się stęskniłam!!
- Żeś się natrudziła- zaśmiałam się- Ja też się strasznie stęskniłam. Dobra nie będziemy tak stały w progu, wchodź
Grzecznie weszła do mieszkania, zdjęła kurtkę i buty i poszłyśmy razem do salonu. Nie była bardzo znaną aktorką, grała tylko w dwóch filmach, więc nie zaskoczyło ją to, że nie zrobiła swoją obecnością wrażenia na dziewczynach, przynajmniej sprawiała takie wrażenie. Chwilkę pogadałyśmy po cichu, ale zaraz zajęłyśmy się oglądaniem filmu. Po ok. 15 minutach przyszedł Kubiak, a w rękach trzymał wielka michę sałatki owocowej... Zwykła sałatka, a tyle czasu zajęło mu robienie jej... Ehh
- Kotek, kto to?- zapytał, siadając obok mnie i wskazując głową na Ash
- Jestem Ashley Tisdale, najlepsza przyjaciółka Mariki. Znamy się praktycznie od przedszkola- powiedziała szybko Ash, uśmiechnęła się lekko i wyciągnęła rękę do Miśka
- Miło poznać. A ja jestem Michał Kubiak, chłopak Mariki- odwzajemnił gest mojej naj
Każdy był tak zajęty oglądaniem, że nie chciało się jeść, więc dopiero po skończonym filmie wzięliśmy się za pałaszowanie Michałowej sałatki.
Wieczorem odwiozłam dziewczyny do ich domu i gdy weszłam do mieszkania usłyszałam kłócących się Ash i Miśka
- Hola! Hola! O co kaman??!!!- próbowałam ich przekrzyczeć i o dziwo mi się udało
- Bo ona mi awanturę zrobiła o to, że nie widziałem żadnego filmu z jej udziałem!! No kurwa really?!
- Ash jest trochę przewrażliwiona na punkcie swoich filmu, co nie?- zapytałam patrząc na nią, a ona kiwnęła twierdząco głową- Odwala jej jak się dowiaduje, że ktoś z kim gada nie oglądał jej filmu. No niestety taką już ma naturę. Nic nie poradzisz
- Aaaaa... Spoooko.- powiedział patrząc na Tisdale, potem podszedł do mnie i pocałował, po czym zapytał- Co będziemy teraz robić??
- Nie wiem, to zależy czy Ashley zostaje na noc... Zostajesz?- zapytałam przyjaciółkę
- Nie. Pani Khan ma mi jeszcze dzisiaj dać scenariusz, więc muszę do niej po niego jechać. A z resztą, będę się już zbierać, co nie
- Okej
Ubrana, pożegnała się z nami i wyszła.
Nie chciało mi się nic robić, więc stwierdziłam, że pokarzę Miśkowi film, który ubustwiam po prostu- "Czasem Słońce, Czasem Deszcz".
Gdy skończyliśmy była północ, a Michał cały czas gadał jaki ten film jest super, jaki nawet realistyczny. Szło zwariować.
***5 miesięcy później. ! 8 miesiąc ciąży ! ***
Razem w Ewą byłam w drodze na mecz Polska- USA, gdy w połowie drogi zaczęłam rodzić
- Ewa! Jedź do szpitala!
- Co jak to?! Już się zaczęło?!
- Taaa
- Dobra, zaraz będziemy
Ew jechała jak szalona, byle bym tylko w aucie nie urodziła...
Po kilkunastu minutach leżałam już w szpitalu i męczyłam się...
- Ewa jak mecz?!- wysyczałam, pomiędzy głębokimi oddechami
- Jak na razie w setach jest 2:0 dla naszych. Ale ty się rodzeniem zajmij, a nie wynikiem meczu!
Chwilę po zakończeniu meczu, urodziła się zdrowa córeczka... Łzy szczęścia spływały po moich policzkach...
Nagle rozdzwonił się mój telefon, "Misiek"
{Hej Misiak! Gratuluję wygranego meczu!}
{Hej, dzięki. A gdzie ty w ogóle jesteś?!}
{W szpitalu, w centrum..}
{Kocie, jak to w szpitalu?! Stało się coś?!}
{Urodziłam przed chwilą.. Zgodnie z twoimi marzeniami, jest córeczka}
{Aaaa... Ale zajebiście!!}
{Idiota}
{Ale jaki kochany idiota.. Dobra będę jak najszybciej się da. Papa. Buziaki}
{Paaa}
Po 15 minutach wparował na salę. Gdy zobaczył małą istotkę na moich rękach... rozkleił się. Podszedł powoli, pocałował mnie w usta, po czym dał buziaka w czółko naszej córeczce...
_____________________________________________________________________________
Kłopoty z kompem... masakra. Więc dopiero teraz dodaje nowy rozdział. Mam nadzieję, że jako tako może być.. :)
Na drugim blogu także pojawił się kolejny epizod http://wezmiloscwreceiprzebij.blogspot.com/
- Akurat w Polsce nagrywam film i pomyślałam, że Cię odwiedzę, ale gdy pojechałam do twojego domu, Ewa powiedziała, że się wyprowadziłaś do faceta i wyciągnęłam od niej adres. Właśnie tak się tu znalazłam. A po za tym cholernie się stęskniłam!!
- Żeś się natrudziła- zaśmiałam się- Ja też się strasznie stęskniłam. Dobra nie będziemy tak stały w progu, wchodź
Grzecznie weszła do mieszkania, zdjęła kurtkę i buty i poszłyśmy razem do salonu. Nie była bardzo znaną aktorką, grała tylko w dwóch filmach, więc nie zaskoczyło ją to, że nie zrobiła swoją obecnością wrażenia na dziewczynach, przynajmniej sprawiała takie wrażenie. Chwilkę pogadałyśmy po cichu, ale zaraz zajęłyśmy się oglądaniem filmu. Po ok. 15 minutach przyszedł Kubiak, a w rękach trzymał wielka michę sałatki owocowej... Zwykła sałatka, a tyle czasu zajęło mu robienie jej... Ehh
- Kotek, kto to?- zapytał, siadając obok mnie i wskazując głową na Ash
- Jestem Ashley Tisdale, najlepsza przyjaciółka Mariki. Znamy się praktycznie od przedszkola- powiedziała szybko Ash, uśmiechnęła się lekko i wyciągnęła rękę do Miśka
- Miło poznać. A ja jestem Michał Kubiak, chłopak Mariki- odwzajemnił gest mojej naj
Każdy był tak zajęty oglądaniem, że nie chciało się jeść, więc dopiero po skończonym filmie wzięliśmy się za pałaszowanie Michałowej sałatki.
Wieczorem odwiozłam dziewczyny do ich domu i gdy weszłam do mieszkania usłyszałam kłócących się Ash i Miśka
- Hola! Hola! O co kaman??!!!- próbowałam ich przekrzyczeć i o dziwo mi się udało
- Bo ona mi awanturę zrobiła o to, że nie widziałem żadnego filmu z jej udziałem!! No kurwa really?!
- Ash jest trochę przewrażliwiona na punkcie swoich filmu, co nie?- zapytałam patrząc na nią, a ona kiwnęła twierdząco głową- Odwala jej jak się dowiaduje, że ktoś z kim gada nie oglądał jej filmu. No niestety taką już ma naturę. Nic nie poradzisz
- Aaaaa... Spoooko.- powiedział patrząc na Tisdale, potem podszedł do mnie i pocałował, po czym zapytał- Co będziemy teraz robić??
- Nie wiem, to zależy czy Ashley zostaje na noc... Zostajesz?- zapytałam przyjaciółkę
- Nie. Pani Khan ma mi jeszcze dzisiaj dać scenariusz, więc muszę do niej po niego jechać. A z resztą, będę się już zbierać, co nie
- Okej
Ubrana, pożegnała się z nami i wyszła.
Nie chciało mi się nic robić, więc stwierdziłam, że pokarzę Miśkowi film, który ubustwiam po prostu- "Czasem Słońce, Czasem Deszcz".
Gdy skończyliśmy była północ, a Michał cały czas gadał jaki ten film jest super, jaki nawet realistyczny. Szło zwariować.
***5 miesięcy później. ! 8 miesiąc ciąży ! ***
Razem w Ewą byłam w drodze na mecz Polska- USA, gdy w połowie drogi zaczęłam rodzić
- Ewa! Jedź do szpitala!
- Co jak to?! Już się zaczęło?!
- Taaa
- Dobra, zaraz będziemy
Ew jechała jak szalona, byle bym tylko w aucie nie urodziła...
Po kilkunastu minutach leżałam już w szpitalu i męczyłam się...
- Ewa jak mecz?!- wysyczałam, pomiędzy głębokimi oddechami
- Jak na razie w setach jest 2:0 dla naszych. Ale ty się rodzeniem zajmij, a nie wynikiem meczu!
Chwilę po zakończeniu meczu, urodziła się zdrowa córeczka... Łzy szczęścia spływały po moich policzkach...
Nagle rozdzwonił się mój telefon, "Misiek"
{Hej Misiak! Gratuluję wygranego meczu!}
{Hej, dzięki. A gdzie ty w ogóle jesteś?!}
{W szpitalu, w centrum..}
{Kocie, jak to w szpitalu?! Stało się coś?!}
{Urodziłam przed chwilą.. Zgodnie z twoimi marzeniami, jest córeczka}
{Aaaa... Ale zajebiście!!}
{Idiota}
{Ale jaki kochany idiota.. Dobra będę jak najszybciej się da. Papa. Buziaki}
{Paaa}
Po 15 minutach wparował na salę. Gdy zobaczył małą istotkę na moich rękach... rozkleił się. Podszedł powoli, pocałował mnie w usta, po czym dał buziaka w czółko naszej córeczce...
_____________________________________________________________________________
Kłopoty z kompem... masakra. Więc dopiero teraz dodaje nowy rozdział. Mam nadzieję, że jako tako może być.. :)
Na drugim blogu także pojawił się kolejny epizod http://wezmiloscwreceiprzebij.blogspot.com/
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
