- Kocham Cię i chcę zostać twoją żoną- podeszłam do niego, stanęłam na palcach i pocałowałam, co odwzajemnił...
Co poczułam gdy się oświadczał? Może szczęście... Szczęście też, ale to był raczej strach.. Strach przed tym, że kiedyś dojdzie do rozwodu, że zaczniemy się częściej kłócić... Ale kocham go i mimo tego małego strachu, malutkiej części mnie, która mówiła "nie rób tego, nie zgadzaj się, nie będziesz potem cierpieć jeśli odmówisz" zgodziłam się...
- O czym tak myślisz?- zapytał Michał
- O niczym- odpowiedziałam krótko, okłamując go
*** miesiąc później***
Nasze relacje ochłodziły się, już nie zachowujemy się jak nastolatki zakochani po uszy, przynajmniej nie ja.
Michał też zauważył, że nie jest tak jak wcześniej, próbował robić wszystko żeby tamto wróciło...
Zaczęliśmy się kłócić, z tego powodu, że jesteśmy narzeczonymi, ale nie ma między nami tego ciepła...
Kłótnie zdarzały się częściej, co niestety doprowadziło do tego, że gdy Michał był na treningu, ja zabrałam swoje rzeczy, dzieci i pojechałam do Kamila i Ewy.
Zajechałam pod dom cała zapłakana, roztrzęsiona... Moje serce mówiło co inengo niż rozum i nie mogłam zdecydować czy wysiąść z samochodu.
Siedząc tak nie zauważyłam, że przed dom wyszłam Ewa i mój brat.
Teraz nie było odwrotu skoro widzą, że już tu jestem. Wysiadłam z auta i od razu wtuliłam się w Ewę.
- Wejdziemy to pogadamy- szepnęła mi na ucho, ale zaraz wydarła się do Kamila- Weź dzieci do salonu i walizkę Mariki, a my idziemy pogadać!
- Tak jest szefowo- mruknął
Gdy tylko weszłyśmy do ich sypialni znów wtuliłam się w moją bratową i płakałam jak małe dziecko. Było mi źle, chciałam żeby ON tu był, przytulił mnie, żeby było jak dawniej... Gdy jestem daleko chcę żeby było jak kiedyś, a przy nim coś mnie blokuje...
- Chcesz się wygadać?- przerwała ciszę moja bratowa
- Yhym- pociągnęłam nosem
- To w takim razie słucham- usiadłyśmy na łóżku
- Miesiąc temu Michał mi się oświadczył, bałam się małżeństwa, ale go kochałam więc się zgodziłam. Nadal go kocham... Od tamtego czasu zaczęło się psuć, zaczęliśmy się kłócić, że ja nie jestem już taka jak kiedyś, że nie okazuję uczuć co do niego... Był na treningu, więc spakowałam się, wzięłam dzieci i przyjechałam do was...
- Mogłaś mu wytłumaczyć, że się boisz, a nie kłócić się i na dodatek wyjeżdżać!- podniosła głos, co mnie zdziwiło- Ja też się bałam małżeństwa, ale jesteśmy szczęśliwi jak nigdy w życiu!
- Czemu krzyczysz?- szepnęłam przez łzy
- Bo nie wierzę, że jesteś taka głupia, żeby robić się zimna w stosunku do osoby, która kocha cię nad życie, zrobi dla ciebie wszystko! Wracaj do niego i tłumacz mu czemu taka byłaś- tym razem uspokajała się
Przytuliłam się do niej, nadal płacząc cicho podziękowałam i poszłam po rzeczy oraz dzieci.
Wsadzałam maluchy w foteliki gdy usłyszałam głosik Matta
- Mamusiu, a cy ty płaces pses tatusia?
Uśmiechnęłam się do niego, bo co miałam powiedzieć "tak to przez tatę, bo chce wziąć ze mną ślub"?
Teraz zdałam sobie sprawę jaką byłam idiotką... Byłam zimną suką, bo on chciał mieć mnie zawsze przy sobie jak żonę... Ja pierdole jaka debilka!! Teraz nie jestem już zła na siebie, teraz jestem po prostu wkurwiona.
Jadąc szybko do naszego domu Mattew znowu się odezwał
- Bo ja mamusiu słysałem jak się z tatusiem kłócicie. Mam się maltwić?
- Nie kochanie, nie musisz się martwić mój małe mężczyzno- roześmiałam się
Po godzinie byłam już z powrotem w domu i na szczęście nie było Michała.
Zadzwoniłam po Ashley, bo akurat wynajęła mieszkanie dwa bloki od nas, czy mogłaby popilnować dzieci. Oczywiście jak to ona, zgodziła się od razu, za co byłam jej wdzięczna.
Przyszła po 5 minutach, a ja wyleciałam z mieszkania jak torpeda.
Jechałam najszybciej jak się dało, na halę. Gdy na krzyżówce zapaliło się zielone światło, powoli się rozpędzałam, gdy jakiś baran zajechał mi drogę i obił samochód dość mocno.
Zatrzymałam się w bezpiecznym miejscu tak samo jak i on, wysiadłam z samochodu i zaczęłam się drzeć na tego faceta
- Czy ty baranie nie widziałeś, że masz czerwone!! Powinnam być teraz na hali, a zamiast tego stoję i wrzeszczę na jakiegoś idiotę!!
- Może się pani uspokoić?- zapytał spokojnie. Znałam ten głos.. To był mój nauczyciel z liceum.. Ale wpadka.. Czułam jak rumienię się ze złości na siebie...
- Przepraszam pana, panie Flegl. Ale serio miał pan czerwone- spojrzałam na niego gniewnym wzrokiem.
Ruszyłam do samochodu, chciał coś powiedzieć, ale rzuciłam tylko:
- Spieszę się. Nara!
Po 5 minutach byłam już pod halą i czekałam na NIEGO. Byłam zdenerwowana, nie wiedziałam czy on też nie pomyśli, że jestem głupia, bo się bałam.
W końcu z hali zaczęli wychodzić siatkarze.. Każdy tylko nie on -_- więc z niecierpliwością kręciłam się na siedzeniu w aucie.
Wyszedł w końcu, widać, że jest smutny.
Wysiadłam pospiesznie i szybkim krokiem podeszłam do niego.
Odwróciłam go do siebie i wspinając się na palce wpiłam w jego usta.
Oddawał każdy pocałunek i gdy zrobiliśmy przerwę na złapanie oddechu wyszeptałam:
- Przepraszam
- Za co? Za te kłótnie czy za to, że robiłaś wrażenie jakbyś mnie nie kochała?
Jego słowa zabolały.. Po policzkach popłynęły mi łzy
- Za wszystko. Ja się bałam małżeństwa. Boję się, że kiedyś dojdzie do rozwodu
- Przestań! Nigdy nie dojdzie do rozwodu. Kocham cię, jesteś cały moim życiem i nigdy bym cię nie zostawił
Wtuliłam sie w niego, a on objął mnie swoimi wielkimi łapami w talii. Było mi dobrze w jego ramionach, by łam bezpieczna...
____________________________________________________________________
Nie wiem czy jest trochę więcej uczuć opisanych i czy ktoś czuje po części to co bohater.. Ale historia Mariki robi się dla mnie za trudna i myślałam czy by jej nie zakończyć w następnym długim rozdziale... :\
niedziela, 23 czerwca 2013
czwartek, 20 czerwca 2013
Rozdział jedenasty
Ignaczak cały dzień obdarowywał mnie spojrzeniem, które gdyby mogło zabijać, już dawno leżałabym martwa.. Ale no w końcu sam się o to prosił, mógł nie dyskutować..
Dzień minął strasznie szybko: trening, obiad, trening, kolacja i wolne..
Następny dzień dla mnie i dla Michała był straszny...
Budzimy się słysząc dźwięk budzika i wstajemy, przy okazji zaglądając na Blankę... Coś było nie tak, nie spała.. Zobaczyła nas i zaczęła płakać..
Szybko podeszłam do łóżeczka, które tymczasowo zostało wstawione, a za mną Michał...
Wzięłam Małą na ręce, zawsze ją to uspokajało, ale nie tym razem.
Była gorąca, na pleckach miała wysypkę, policzki mocno zarumienione...
Razem z Michałem stwierdziliśmy zgodnie, że trzeba pojechać do lekarza...
Pobiegłam szybko pod pokój Andrei do którego brutalnie wtargnęłam:
- Andrea!! Me and Kubiak must go to hospital
- Why?
- Becouse with our baby is wrong
- Ok. Go!
-Thank!
Pospiesznie wyszłam z jego pokoju, ubrałam się i pomalowałam w swoim, wzięłam dziecko od Michała i on tez się szybko uszykował i mogliśmy jechać..
Lekarz po przebadaniu Małej stwierdził, że ma Płonice czyli Szkarlatyne, więc musi zostać w szpitalu przez kilka dni a nawet tygodni... Nie chcieliśmy jechać, ale nas wygonili.
Martwiliśmy sie oboje tak samo bardzo. Siedzieliśmy w tym cholernym szpitalu tak długo, że nie opłacało się wracać na poranny trening, który już trwał, więc poszliśmy a spacer.
- Martwię się o Blancie, ona ma dopiero 4 miesiące- powiedział smutno Misiek
- Ja też się martwię, ale przecież wyleczą ją, Szkarlatyna przechodzi po około dwóch tygodniach...
Ucałował mnie w czoło i mocniej ścisnął moją rękę...
Po kilku godzinach spacerowania postanowiliśmy pojechać z powrotem do ośrodka...
Gdy dojechalismy akurat za 10 minut miał zacząć się trening, więc ruszyliśmy w stronę hali. Michał stwierdził, że dzisiaj nie będzie trenował, bo nie potrafi się teraz skupić.
Weszliśmy na halę, a tam ujrzeliśmy już rozgrzewających się siatkarzy. Usiedliśmy na krzesełkach przy boisku, nadal trzymając się za ręce.
Zauważyli to inni siatkarze i każdy każdego pytał co się nam stało, że siedzimy jak na szpilkach. W końcu Anastasi zagonił ich do dalszej rozgrzewki, a sam do nas podszedł i wypróbował swój polski
- I jak tam z Blanka?- usiadł obok nas
- No za dobrze, nie jest trenerze- udzielił odpowiedzi Michał, nawet nie wiedziałam że AA rozumie po polsku O.o- Mała ma Szkarlatyne i musiała zostać na około dwa tygodnie w szpitalu
- Współczuję.. I rozumiem jeśli you can't trenować and you can't help me
- Andrea- odezwałam się w końcu- my musimy tylko to wszystko ogarnąć, wystarczy, że będziemy mogli w każdej chwili pojechać do Małej- Michał kiwnął głową, że się ze mną zgadza
- Nie ma problem. Idźcie do siebie i odpoczywać
Wyszliśmy posłusznie i szliśmy w milczeniu, nie puszczając swoich dłoni..
Weszliśmy do pokoju i położyliśmy się na łóżku
- Ej czy mi się zdaje czy on nas wygonił?- zapytałam
- Nie zdaje ci się kochanie. Muszę ci coś powiedzieć..
- No co?- spojrzałam na niego z zaciekawieniem
- Gdy byliśmy w Szwecji, gdy siedziałem z Mattem- przerwałam mu
- A właśnie gdzie Mattew?!
- Spokojnie, Igła nam go zwinął, bo sądzi, że jest najlepszą niańką na świecie- zaśmiał się
- I ty to mówisz tak na luzie?!
- Spokojnie kochanie- przytulił mnie
- No dobrze.. Uffff- wypuściłam głośno powietrze- No coś mówiłeś o Szwecji
- No więc, jak siedziałem u Matta to przychodziła twoja mama i dużo rozmawialiśmy i doszedłem do wniosku, że chcę być z tobą do końca życia.. Zostaniesz moją żoną?
Całkowicie mnie tym zaskoczył, myślałam, że chodzi mu o coś innego a tu co... Oświadcza się
- Kurde, nie wiem co powiedzieć...- wstałam z łóżka i zaczęłam przechadzać sie po pokoju
- Nie chcesz bym został twoim mężem?- także wstał, a na te słowa spojrzałam na jego zawiedzioną minę
- Nie o to chodzi
- A o co?!
- Kiedy niby zdążylibyśmy zorganizować ślub?
Milczał, nie wiedział co powiedzieć, choć to było proste pytanie
- Kocham Cię i chcę zostać twoją żoną- podeszłam do niego, stanęłam na palcach i pocałowałam, co odwzajemnił...
_____________________________________________________________________
Rozdział miał się pojawić zgodnie z terminem, ale musiałam odrobić zaległe treningi = 12 km na rolkach i trening zagrywki.. Ale od teraz rozdziały będą pojawiały się tak ja zapowiedziałam
Dzień minął strasznie szybko: trening, obiad, trening, kolacja i wolne..
Następny dzień dla mnie i dla Michała był straszny...
Budzimy się słysząc dźwięk budzika i wstajemy, przy okazji zaglądając na Blankę... Coś było nie tak, nie spała.. Zobaczyła nas i zaczęła płakać..
Szybko podeszłam do łóżeczka, które tymczasowo zostało wstawione, a za mną Michał...
Wzięłam Małą na ręce, zawsze ją to uspokajało, ale nie tym razem.
Była gorąca, na pleckach miała wysypkę, policzki mocno zarumienione...
Razem z Michałem stwierdziliśmy zgodnie, że trzeba pojechać do lekarza...
Pobiegłam szybko pod pokój Andrei do którego brutalnie wtargnęłam:
- Andrea!! Me and Kubiak must go to hospital
- Why?
- Becouse with our baby is wrong
- Ok. Go!
-Thank!
Pospiesznie wyszłam z jego pokoju, ubrałam się i pomalowałam w swoim, wzięłam dziecko od Michała i on tez się szybko uszykował i mogliśmy jechać..
Lekarz po przebadaniu Małej stwierdził, że ma Płonice czyli Szkarlatyne, więc musi zostać w szpitalu przez kilka dni a nawet tygodni... Nie chcieliśmy jechać, ale nas wygonili.
Martwiliśmy sie oboje tak samo bardzo. Siedzieliśmy w tym cholernym szpitalu tak długo, że nie opłacało się wracać na poranny trening, który już trwał, więc poszliśmy a spacer.
- Martwię się o Blancie, ona ma dopiero 4 miesiące- powiedział smutno Misiek
- Ja też się martwię, ale przecież wyleczą ją, Szkarlatyna przechodzi po około dwóch tygodniach...
Ucałował mnie w czoło i mocniej ścisnął moją rękę...
Po kilku godzinach spacerowania postanowiliśmy pojechać z powrotem do ośrodka...
Gdy dojechalismy akurat za 10 minut miał zacząć się trening, więc ruszyliśmy w stronę hali. Michał stwierdził, że dzisiaj nie będzie trenował, bo nie potrafi się teraz skupić.
Weszliśmy na halę, a tam ujrzeliśmy już rozgrzewających się siatkarzy. Usiedliśmy na krzesełkach przy boisku, nadal trzymając się za ręce.
Zauważyli to inni siatkarze i każdy każdego pytał co się nam stało, że siedzimy jak na szpilkach. W końcu Anastasi zagonił ich do dalszej rozgrzewki, a sam do nas podszedł i wypróbował swój polski
- I jak tam z Blanka?- usiadł obok nas
- No za dobrze, nie jest trenerze- udzielił odpowiedzi Michał, nawet nie wiedziałam że AA rozumie po polsku O.o- Mała ma Szkarlatyne i musiała zostać na około dwa tygodnie w szpitalu
- Współczuję.. I rozumiem jeśli you can't trenować and you can't help me
- Andrea- odezwałam się w końcu- my musimy tylko to wszystko ogarnąć, wystarczy, że będziemy mogli w każdej chwili pojechać do Małej- Michał kiwnął głową, że się ze mną zgadza
- Nie ma problem. Idźcie do siebie i odpoczywać
Wyszliśmy posłusznie i szliśmy w milczeniu, nie puszczając swoich dłoni..
Weszliśmy do pokoju i położyliśmy się na łóżku
- Ej czy mi się zdaje czy on nas wygonił?- zapytałam
- Nie zdaje ci się kochanie. Muszę ci coś powiedzieć..
- No co?- spojrzałam na niego z zaciekawieniem
- Gdy byliśmy w Szwecji, gdy siedziałem z Mattem- przerwałam mu
- A właśnie gdzie Mattew?!
- Spokojnie, Igła nam go zwinął, bo sądzi, że jest najlepszą niańką na świecie- zaśmiał się
- I ty to mówisz tak na luzie?!
- Spokojnie kochanie- przytulił mnie
- No dobrze.. Uffff- wypuściłam głośno powietrze- No coś mówiłeś o Szwecji
- No więc, jak siedziałem u Matta to przychodziła twoja mama i dużo rozmawialiśmy i doszedłem do wniosku, że chcę być z tobą do końca życia.. Zostaniesz moją żoną?
Całkowicie mnie tym zaskoczył, myślałam, że chodzi mu o coś innego a tu co... Oświadcza się
- Kurde, nie wiem co powiedzieć...- wstałam z łóżka i zaczęłam przechadzać sie po pokoju
- Nie chcesz bym został twoim mężem?- także wstał, a na te słowa spojrzałam na jego zawiedzioną minę
- Nie o to chodzi
- A o co?!
- Kiedy niby zdążylibyśmy zorganizować ślub?
Milczał, nie wiedział co powiedzieć, choć to było proste pytanie
- Kocham Cię i chcę zostać twoją żoną- podeszłam do niego, stanęłam na palcach i pocałowałam, co odwzajemnił...
_____________________________________________________________________
Rozdział miał się pojawić zgodnie z terminem, ale musiałam odrobić zaległe treningi = 12 km na rolkach i trening zagrywki.. Ale od teraz rozdziały będą pojawiały się tak ja zapowiedziałam
czwartek, 13 czerwca 2013
Informacja
Postanowiłam, że nowe rozdziały na tym blogu będą pojawiały się we wtorki, czwartki i soboty....
Fuck yeah!! Wielki egzamin z edukacji dla bezpieczeństwa zdany na 5 ^.^
Zapraszam na całkiem nowego mojego bloga <TU>. Jest już zakładka z bohaterami, a jutro pojawi się prolog
Pozdrawiam, buziaki ;*
Fuck yeah!! Wielki egzamin z edukacji dla bezpieczeństwa zdany na 5 ^.^
Zapraszam na całkiem nowego mojego bloga <TU>. Jest już zakładka z bohaterami, a jutro pojawi się prolog
Pozdrawiam, buziaki ;*
środa, 12 czerwca 2013
Rozdział dziesiąty
Obudziłam się ok. 8.30 i jak się okazało spałam sama.
Pewnie Michał jest u Matta. Zaraz to sprawdzę
Weszłam cicho do pokoju i miałam okazję zobaczyć jak tym razem Michał tuli Małego.
Mój staruszek nie spał, tylko przyglądał się Mattowi..
Wyglądali jak tatuś z synkiem... Gdy tak stałam pod ścianą i płakałam nie zauważyłam kiedy obudził się mój Maluch. Podbiegł do mnie i pociągnął za bluzkę, co oznaczało bym się schyliła.
Tak jak chciał, kucnęłam przed nim, a on dał mi całusa w polik.
- Mamusiu.. Nie płac- powiedział, ocierając słone krople z mojej twarzy
- Kochanie... Czemu płaczesz?- zapytał Misiek, gdy wygramolił się z łóżka mojego synka
- Ja.. Bo... Bo kocham was obu do szaleństwa- wzięłam Matta na ręce i przytuliliśmy się do Kubiego- I tak słodko wyglądaliście razem
- Kochaaanie- przeciągął "a"- Będziesz coraz częściej nas tak widywać
Roześmiałam się, włączyłam Małemu bajkę i wyszłam z pokoju ciągnąc za sobą Michała...
Po całym dniu zabawy Kubiak i mój... a przepraszam NASZ syn, bo Kubiak mówi, że Mattew jest mój i jego, nie mieli wcale dość..
Po powrocie z parku poszli do mojego pokoju z dzieciństwa, by umyć i przebrać Blankę, więc miałam czas na porozmawianie z moją mama, która pomimo iż była z nami na spacerze nic nie mówiła...
Usiadłam obok niej na kanapie i zapytałam:
- Mamo.. Co się dzieje?
- Nic córeczko, nic takiego- spojrzała mi w oczy, zobaczyłam w nich smutek i ból
- Widzę przecież, że jesteś smutna, Wiesz, że mi możesz powiedzieć wszystko- uśmiechnęła się lekko na te słowa i po chwili wtuliła się we mnie i zaczęła głośno płakać
- Bo ty znalazłaś sobie chłopaka, który troszczy się o Ciebie i dzieci, kocha was bardzo...Nie patrz tak, ja swoje wiem, widziałam jak dzisiaj rwał się do prowadzenia wózka Blanki i do zabawy z Mattew. Jak całował Cię i jak przytulał. Wszystko to było wypełnione wielka miłością...
- I dlatego płaczesz? Mamoooo
- Daj skończyć- skarciła mnie- Pewnie za jakiś czas weźmiesz z nim ślub, przeprowadzicie się z bloku do domu.. I w końcu o mnie zapomnisz
- Mamo!- podniosłam głos, lecz szybko się uspokoiłam i przytuliłam moją rodzicielkę- Nawet tak nie mów. Nigdy o tobie nie zapomnę, jasne? A po za tym ty masz przecież narzeczonego i będziesz miała jego, co nie zmienia faktu, że ja też o tobie nie zapomnę. Kocham Cię Mamuś
- Ja ciebie też córciu kocham. Ehh ja już pójdę się umyć i spać. Ty też już idź
Pocałowała mnie w czubek głowy, wstała z kanapy i poszła się do łazienki.
***kilka miesięcy później, sezon Reprezentacyjny***
12 czerwca 2013 roku- Spała...
Pojechałam z Michałem i dziećmi do Spały, ponieważ dostałam pracę w sztabie Reprezentacji...
Może wyjaśnię- Kilka miesięcy temu, gdy byliśmy u mojej mamy, w Szwecji, któregoś wieczoru zadzwonił Andrea Anastasi:
Skończyłam rozmawiać z mamą i grzecznie poszłam do pokoju tak jak kazała...
Leżałam z Michałem, Mattem i Blanką na łóżku, gdy zadzwonił mój telefon...
Andrea Anastasi? A po co on?
{ Hello Marika. Can you talk with me now?}
{Hi coach Andrea. Yeah I can.}
{Ołkej. Soo I have suggestion for you}
{What ?}
{I must find a coach's assistent and this means third coach, and I thought of you. So, what?}
{Oh My God... Yes, yes yes of course}
{Really? Thank you very very much. See you in Spala. Bye}
{ See you. Bye}
Nie wierzę!! Andrea pomyślał o mnie, gdy si dowiedzieli, że muszą mieć trzeciego trenera!! To super! Będę mogła się trochę wyżyć na tych leniuchach!!
Od razu powiedziałam Miśkowi o tej rozmowie, on także się ucieszył...
Dzieci ok. 22.00 usnęły, więc my także się położyliśmy...
Mijały sekundy, minuty, godziny.. A ja nie mogłam spać. Byłam tak podjarana tym wszystkim.
- Marika, czemu nie śpisz?- usłyszałam delikatnie zachrypnięty głos chłopaka
- Nie mogę, bo się strasznie cieszę, że będę waszą trenerką. A ty czemu nie śpisz?
- Ja też się z tego powodu cieszę.. A ja nie śpię, bo myślę...- ucałował moje czoło
- A o czym jeśli można wiedzieć?
- Kochanie może weźmiemy Matta i Blankę do Polski
- A kto się będzie nimi opiekował skoro my będziemy w Spale?- przeniosłam się do pozycji siedzącej
- Weźmiemy je do Spały i my się będziemy opiekować... Chłopcy też na pewno będą chcieli się z nimi bawić- on także usiadł, lecz nie na długo...
Odwróciłam się do niego, położyłam swoją rękę na jego klatce piersiowej i odepchnęłam do tyłu by się położył. Ja najpierw na nim usiadłam, a potem się położyłam. Zaczął mnie całować, na początku delikatnie, lecz potem łapczywie...
Przypominając sobie te akcje zaśmiałam się cicho..
Przebrałam się, wzięłam dzieci, wyszłam z pokoju i ruszyłam na halę treningową...
Chłopcy byli jeszcze w szatni, więc na hali byłam tylko ja i dzieciaki...
Po ok. 5 minutach przyszedł trener Anastasi
- Hi Marika.. Hi kids- pomachał maluchom, a one radośnie odmachały- Marika today you are lead the training, and I take care of you children, ok?
- Yes, sure- uśmiechnęłam się szeroko, wstałam i zostawiłam dzieci pod opieką wujka Andrei
Chłopcy weszli i jak zawsze na początek treningu ustawili sie w rzędzie przed sztabem
- Witam panów!- krzyknęłam, by przerwać jakiekolwiek rozmowy- Dzisiaj wedle życzenia trenera Anastasiego trening poprowadzę ja- uśmiechnęłam się złowrogo, a oni jękneli- Ciszaa!! Na początek 35 kółeczek!!
- Że co?!- oburzył się Igła- Nawet Andrea daje nam mniej! Ja tyle nie biegnę!
- Igła, oj Igła. Ja nie jestem Andrea, więc trening przebiega według moich zasad
- Noż kurwa Marika!! Nie będę biegał 35 kółek!
- Racja Panie Krzysztofie.. Pan i tylko pan pobiegnie 50 kóleczek
- Stary radzę żebyś odpuścił- Guma złapał go za ramię- Będziesz się kłócił dostaniesz jeszcze więcej, proste
- No właśnie.. Słyszeliście Panowie?! To biegniemy! Chyba, że jeszcze któryś ma ochotę robić dodatkowe kółka
Szybko pokiwali głowami i zaczęli rozgrzewkę... Ignaczak cały czas patrzył na mnie jak na całe zło tego świata, ale warto było ^.^
___________________________________________________________________
O mój boszszsz.. Masakra. Przepraszam za błędy (jeśli są) w wypowiedziach w języku angielskim
Zaczęłam pisać ten rozdział o ok. 20.00 a skończyłam o 22.22- zajebiście...
To przez strens.. jutro mam egzamin z edukacji dla bezpieczeństwa, jeśli ktoś go nie zda to zostaje w tej samej klasie na drugi rok :o
Jakies takie beznadziejne to wyszło ehh...
Pewnie Michał jest u Matta. Zaraz to sprawdzę
Weszłam cicho do pokoju i miałam okazję zobaczyć jak tym razem Michał tuli Małego.
Mój staruszek nie spał, tylko przyglądał się Mattowi..
Wyglądali jak tatuś z synkiem... Gdy tak stałam pod ścianą i płakałam nie zauważyłam kiedy obudził się mój Maluch. Podbiegł do mnie i pociągnął za bluzkę, co oznaczało bym się schyliła.
Tak jak chciał, kucnęłam przed nim, a on dał mi całusa w polik.
- Mamusiu.. Nie płac- powiedział, ocierając słone krople z mojej twarzy
- Kochanie... Czemu płaczesz?- zapytał Misiek, gdy wygramolił się z łóżka mojego synka
- Ja.. Bo... Bo kocham was obu do szaleństwa- wzięłam Matta na ręce i przytuliliśmy się do Kubiego- I tak słodko wyglądaliście razem
- Kochaaanie- przeciągął "a"- Będziesz coraz częściej nas tak widywać
Roześmiałam się, włączyłam Małemu bajkę i wyszłam z pokoju ciągnąc za sobą Michała...
Po całym dniu zabawy Kubiak i mój... a przepraszam NASZ syn, bo Kubiak mówi, że Mattew jest mój i jego, nie mieli wcale dość..
Po powrocie z parku poszli do mojego pokoju z dzieciństwa, by umyć i przebrać Blankę, więc miałam czas na porozmawianie z moją mama, która pomimo iż była z nami na spacerze nic nie mówiła...
Usiadłam obok niej na kanapie i zapytałam:
- Mamo.. Co się dzieje?
- Nic córeczko, nic takiego- spojrzała mi w oczy, zobaczyłam w nich smutek i ból
- Widzę przecież, że jesteś smutna, Wiesz, że mi możesz powiedzieć wszystko- uśmiechnęła się lekko na te słowa i po chwili wtuliła się we mnie i zaczęła głośno płakać
- Bo ty znalazłaś sobie chłopaka, który troszczy się o Ciebie i dzieci, kocha was bardzo...Nie patrz tak, ja swoje wiem, widziałam jak dzisiaj rwał się do prowadzenia wózka Blanki i do zabawy z Mattew. Jak całował Cię i jak przytulał. Wszystko to było wypełnione wielka miłością...
- I dlatego płaczesz? Mamoooo
- Daj skończyć- skarciła mnie- Pewnie za jakiś czas weźmiesz z nim ślub, przeprowadzicie się z bloku do domu.. I w końcu o mnie zapomnisz
- Mamo!- podniosłam głos, lecz szybko się uspokoiłam i przytuliłam moją rodzicielkę- Nawet tak nie mów. Nigdy o tobie nie zapomnę, jasne? A po za tym ty masz przecież narzeczonego i będziesz miała jego, co nie zmienia faktu, że ja też o tobie nie zapomnę. Kocham Cię Mamuś
- Ja ciebie też córciu kocham. Ehh ja już pójdę się umyć i spać. Ty też już idź
Pocałowała mnie w czubek głowy, wstała z kanapy i poszła się do łazienki.
***kilka miesięcy później, sezon Reprezentacyjny***
12 czerwca 2013 roku- Spała...
Pojechałam z Michałem i dziećmi do Spały, ponieważ dostałam pracę w sztabie Reprezentacji...
Może wyjaśnię- Kilka miesięcy temu, gdy byliśmy u mojej mamy, w Szwecji, któregoś wieczoru zadzwonił Andrea Anastasi:
Skończyłam rozmawiać z mamą i grzecznie poszłam do pokoju tak jak kazała...
Leżałam z Michałem, Mattem i Blanką na łóżku, gdy zadzwonił mój telefon...
Andrea Anastasi? A po co on?
{ Hello Marika. Can you talk with me now?}
{Hi coach Andrea. Yeah I can.}
{Ołkej. Soo I have suggestion for you}
{What ?}
{I must find a coach's assistent and this means third coach, and I thought of you. So, what?}
{Oh My God... Yes, yes yes of course}
{Really? Thank you very very much. See you in Spala. Bye}
{ See you. Bye}
Nie wierzę!! Andrea pomyślał o mnie, gdy si dowiedzieli, że muszą mieć trzeciego trenera!! To super! Będę mogła się trochę wyżyć na tych leniuchach!!
Od razu powiedziałam Miśkowi o tej rozmowie, on także się ucieszył...
Dzieci ok. 22.00 usnęły, więc my także się położyliśmy...
Mijały sekundy, minuty, godziny.. A ja nie mogłam spać. Byłam tak podjarana tym wszystkim.
- Marika, czemu nie śpisz?- usłyszałam delikatnie zachrypnięty głos chłopaka
- Nie mogę, bo się strasznie cieszę, że będę waszą trenerką. A ty czemu nie śpisz?
- Ja też się z tego powodu cieszę.. A ja nie śpię, bo myślę...- ucałował moje czoło
- A o czym jeśli można wiedzieć?
- Kochanie może weźmiemy Matta i Blankę do Polski
- A kto się będzie nimi opiekował skoro my będziemy w Spale?- przeniosłam się do pozycji siedzącej
- Weźmiemy je do Spały i my się będziemy opiekować... Chłopcy też na pewno będą chcieli się z nimi bawić- on także usiadł, lecz nie na długo...
Odwróciłam się do niego, położyłam swoją rękę na jego klatce piersiowej i odepchnęłam do tyłu by się położył. Ja najpierw na nim usiadłam, a potem się położyłam. Zaczął mnie całować, na początku delikatnie, lecz potem łapczywie...
Przypominając sobie te akcje zaśmiałam się cicho..
Przebrałam się, wzięłam dzieci, wyszłam z pokoju i ruszyłam na halę treningową...
Chłopcy byli jeszcze w szatni, więc na hali byłam tylko ja i dzieciaki...
Po ok. 5 minutach przyszedł trener Anastasi
- Hi Marika.. Hi kids- pomachał maluchom, a one radośnie odmachały- Marika today you are lead the training, and I take care of you children, ok?
- Yes, sure- uśmiechnęłam się szeroko, wstałam i zostawiłam dzieci pod opieką wujka Andrei
Chłopcy weszli i jak zawsze na początek treningu ustawili sie w rzędzie przed sztabem
- Witam panów!- krzyknęłam, by przerwać jakiekolwiek rozmowy- Dzisiaj wedle życzenia trenera Anastasiego trening poprowadzę ja- uśmiechnęłam się złowrogo, a oni jękneli- Ciszaa!! Na początek 35 kółeczek!!
- Że co?!- oburzył się Igła- Nawet Andrea daje nam mniej! Ja tyle nie biegnę!
- Igła, oj Igła. Ja nie jestem Andrea, więc trening przebiega według moich zasad
- Noż kurwa Marika!! Nie będę biegał 35 kółek!
- Racja Panie Krzysztofie.. Pan i tylko pan pobiegnie 50 kóleczek
- Stary radzę żebyś odpuścił- Guma złapał go za ramię- Będziesz się kłócił dostaniesz jeszcze więcej, proste
- No właśnie.. Słyszeliście Panowie?! To biegniemy! Chyba, że jeszcze któryś ma ochotę robić dodatkowe kółka
Szybko pokiwali głowami i zaczęli rozgrzewkę... Ignaczak cały czas patrzył na mnie jak na całe zło tego świata, ale warto było ^.^
___________________________________________________________________
O mój boszszsz.. Masakra. Przepraszam za błędy (jeśli są) w wypowiedziach w języku angielskim
Zaczęłam pisać ten rozdział o ok. 20.00 a skończyłam o 22.22- zajebiście...
To przez strens.. jutro mam egzamin z edukacji dla bezpieczeństwa, jeśli ktoś go nie zda to zostaje w tej samej klasie na drugi rok :o
Jakies takie beznadziejne to wyszło ehh...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)