Po półtorej godzinie czekaliśmy na lotnisku na swój lot.
Misiek był tak zapatrzony w Blancie, że praktycznie cały czas trzymał ją na rękach i zabawiał... Rozczulający widok = wielkolud i takie maleństwo
Po wyczerpującym, a jednocześnie miłym locie trwającym ok. 4 godzin wylądowaliśmy na Sztokholmskim lotnisku, potem 15 minut jazdy taksówką i jesteśmy przed moim rodzinnym domem...
Stanęliśmy przed drzwiami, spojrzałam na Miśka, który trzymał Małą i ostatni raz zapytałam czy jest gotowy na co on chyba po raz setny na to pytanie odpowiadać nie chciał, więc spojrzał na mnie z miną typu "i ty jeszcze kobieto pytasz?"
Niepewnie otworzyłam drewniane drzwi i szepnęłam Kubiemu z uśmiechem:
- Moja mama zna polski, więc się angielskim popisywać nie musisz- po czym krzyknęłam- Mamoooo!!! Jesteśmy!
Po krótkiej chwili zobaczyłam dość wysoką (175cm), brązowowłosą kobietę. Podbiegła do mnie i zakleszczyła w swoim matczynym uścisku, którego przez ten rok tak mi brakowało
- Kochanie tak się cieszę, że Cię widzę, ale mówiłam, że masz nie mówic do mnie mamo, tylko po imieniu wal kochana- odsunęła się ode mnie i patrzyła to na Miśka to na Blankę- Ty pewnie jesteś chłopakiem mojej córeczki
- Tak, tak to ja proszę Pani. Michał,miło poznać- podał mojej mamie rękę, a gdy ona ją ujęła on jak na dżentelmena przystało ucałował ją
- Rebecca, mi także miło poznać- uśmiechnęła się serdecznie, po czym wskazała na Blan- A to jak mniemam moja wnuczka
- Tak mamuś, to znaczy Rebecca, to jest Blanka
Moja rodzicielka odebrała od Miśka Małą i jej torbę, po czym wskazała nasz pokój
- Tak więc teraz się rozpakujcie, róbcie co chcecie tylko nie za głośno- poruszyła brwiami moja mamuśka- ja teraz zajmę się Blaneczką, a potem będzie czas na poznanie Michałka
My tylko się zaśmialiśmy, po czym podeszłam do Michała, a on zaczął mnie całować.
Chciałam pójść zamknąć drzwi, ale okazało się, że moja kochana jakże mamuśka paczy na nas z rozbawieniem w oczach.
Siedząc Misiowi na kolanach powiedziałam do niej po szwedzku:
- Mamma käraste. Avsluta vänligen- (Matko najukochańsza. Wyjdź proszę)
Ona uśmiechnęła się i rzuciła nam tylko małe pudełeczko z doczepioną jakąś kartką.
Byłam ciekawa co to więc chwyciłam kartkę i gdy przeczytałam:
"Dzieci drogie, coś ode mnie, żeby za szybko kolejnego dziecka nie było. Na razie wystarczyć Wam musi Blanka i Mattew. Kocham, mama"
Otworzyłam pudełko w którym były tabletki, chyba każdy wie na co --__-- i roześmiałam się.
Rozpakowaliśmy się i zrobiliśmy TO xd. Gdy skończyliśmy wszystko była 22, więc wzięłam Michała za rękę i poszliśmy do salonu.
- Mamo, byłaś u Kathrin, po Matta, prawda?- zapytałam, gdy tylko zobaczyłam pytający wzrok mojej rozdzicielki
- Tak, pewnie. Teraz jest u siebie w pokoju i ogląda bajki na moim laptopie- powiedziała cicho zważając na śpiącą już Malutką
Korytarzem kierowałam się do pokoiku Matta. Cicho otworzyłam drzwi i weszłam ciągnąc Michała za sobą.
Mały gdy tylko mnie zobaczył szybko zbiegł z łóżeczka i rzucił się na mnie uradowany.
Michał przedstawił się Mattowi jako tatuś, gdyż Malec nie wiedział co się stało z jego prawdziwym ojcem...
Byłam zmęczona, więc zostawiłam Matta wtulonego w Michała razem oglądających jakies polskie bajki..
Teraz byłam pewna, że dobrze wybrałam i cieszę się, że poznałam Kubiaka, co kiedyś było tylko moim największym marzeniem, a teraz jest rzeczywistością, cudowną rzeczywistością...
_____________________________________________________________________
Ehhh.. Wiem, wiem.. Jedna wielka nuda...
Tego u góry nie skomentuje, gdyż czegoś takiego skomentować nie potrafie... xd
Jedna wielka masakra!! Szkoły mam po dziurki w nosie, a tu jeszcze miesiąc tortur...
Jeszcze tylko 2 lata, koniec gimbazy i papa zadupiu- Kobylanko, witaj Szwecjo!!!
Widok Michała i Matta musiał byc przesłodki ;) Marika ma przezabawną mamę xD
OdpowiedzUsuń