wtorek, 19 marca 2013

Prolog


Pewnego dnia obudziłam się i nie wiedziałam gdzie jestem, zleciało trochę czasu zanim ogarnęłam, że jestem we własnym pokoju <mój nieogar> Spojrzałam na zegarek, była 8.50, miałam dużo czasu, żeby przygotować się do meczu Skry Bełchatów - Assesco Resovia Rzeszów. Trochę zaspana doczłapałam się do łazienki, wzięłam prysznic, umyłam zęby.. taka tam poranna toaleta. Wyszłam z łazienki w dresach, które musiałam założyć, bo nie miałam nic innego pod ręką. Zamiast do swojego pokoju, poszłam do kuchni, zorientowałam się w połowie drogi, że coś jest nie tak <hahaha>. Dobra.. Poszłam do kuchni, zjadłam musli i wypiłam sok pomarańczowy.Wyszłam z pomieszczenia i kierowałam sie schodami do swojego pokoju. Idąc na górę odwróciłam sie na chwilę (nawet nwm po co), potem zrobiło się ciemno i poczułam jeden wielki ból. To był mój brat- wielka ciamajda Kamil Stoch!
Nie zauważył mnie i zepchnął mnie ze schodów. Strasznie bolała mnie noga, Kamil stwierdził, że zabierze mnie do szpitala. Nie stawiałam większego oporu i pojechałam razem z nim. Doktor zrobił badania i okazało się, ze mam skręcona kostkę i trochę obity kręgosłup. Kostka od razu została zabandażowana, gdyż lekarz stwierdził, że to wystarczy, a jeśli chodzi o kręgosłup to nie zrobił nic, bo nie było takiej potrzeby.
Dostałam zwolnienie z treningów siatkówki (grałam w Atom Trefl Sopot). Gdy jechaliśmy już do domu, dostałam pewnego sms-a, to od dyrektora Akademii Sportowej... "Z przykrością informuje Panią, że zostaje Pani wyrzucona z naszej Akademii, za obrazę grona pedagogów oraz nie uczęszczanie na zajęcia. Proszę jak najszybciej przyjechać po swoje rzeczy". Po przeczytaniu tg własnie sms-a zaczęłam płakać, na szczęście mój brat tg nie zauważył.
Dojechaliśmy do domu, Kamil pomógł mi wysiąść z samochodu i zaprowadził mnie do salonu.
- Ej a może by tak zostać w domu co?- zapytał nieśmiało Kamil
- Nie mowy nie ma, jedziemy- zaczęłam krzyczeć
- Okej okej, ale nie krzycz
- Ale jedziemy i nie ma dyskusji, jasne?!
- Oki. A teraz idź odpocznij itp itd
Bez słowa, powoli doszłam do pokoju, usiadłam przed lustrem i myślałam... o wszystkim.. o Akademii, o Kamilu, o meczu.. o wszystkim. Postanowiłam wziąć się za przygotowania do meczu. Zrobiłam sb lekki makijaż, wzięłam ubrania i poszłam do łazienki się przebrać. Założyłam żółte rurki, koszulkę Skry i czarne botki. Makijaż- jest, ubiór- też jest... Została tylko fryzurka, nie chciało mi się robić jakiejś nie wiadomo jakiej oszałamiającej fryzury, więc postawiłam na zwyczajnie rozpuszczone włosy. Spojrzałam na zegar i co ja widze, jest 14.00, a o 14.45 siatkarze wychodza na rozgrzewkę. Szybo chwyciłam szalik Skry i jakoś próbowałam biec do salonu
- Kamil!! Już 14, musimy jechać, bo spóźnimy się na rozgrzewkę!!- darłam się w niebo głosy
- Dziewczyno! Ogarnij się, bo jeszcze drugą kostke skręcisz!- powiedział roześmiany Kamil
- Oj przestań. Po prostu chcę już jechać na ten mecz. Bo miałam zamiar pogadać z Zatorskim
- Eeee, no spoko, to choć!- krzyknął Kamil siedzący już w samochodzie (nie wiem jak on to zrobił :D )
Byliśmy już w połowie drogi, gdy zaczęła denerwować mnie ta cisza..
- Ej młoda, a co do tej 'rozmowy' w domu.. To ty znasz Zatorskiego?!- zapytał trochę nieśmiało, lecz z niedowierzaniem mój brat
- Tak znam go, przyjeżdżał do mnie na uczelnię pomagać na zajęciach, a co??
- Nie nic, tak tylko pytam,  bo nie mówił, że Cię zna
- Oj bo ja poprosiłam go żeby nic Ci nie mówił o naszej znajomości- powiedziałam po czym zasłoniłam się ręką i odwróciłam z stronę okna
- Dobra nie wnikam w tą sprawę. Fajnie, że go znasz
- Nooo. A po za tym wiele razy z nim piłam hahha
- Marika!! Ty masz dopiero 20 lat, to raczej za wcześnie na picie!!!- powiedział oburzony Kamil
- No właśnie 20 a nie 12, osiemnastka już dawno za mną, więc mogę- powiedziałam dumna z siebie
Kamil ucichł, więc ja powstrzymałam swój smiech. W takiej ciszy dojechalismy na miejsce, było dużo ludzi na parkingu...
Niepewnie wyszłam z samochodu i kuśtykając ruszyłam w stronę wejścia na halę.
Otwierając drzwi spojrzałam się za sb, na Kamila. Dziwnie się zachowywał, chyba panikował.
- Kamil, co Ci jest? Coś ty taki nieogarnięty?- zapytałam ze śmiechem
- O mój Boże!! Nie strasz mnie! Ja Cie tu szukam, a ty sb spokojnie stoisz i się śmiejesz!!
- No sorki- powiedziałam przytulając go gdy podszedł- ale dobra, starczy tej czułości, chodźmy już, bo za 10 minut chłopcy wychodzą z szatni.
Roześmiani wpadliśmy na halę, gdzie było bardzo dużo ludzi, zajęliśmy swoje miejsca, blisko boiska.
Po 15 minutach gra się rozpoczęła... Niestety pierwszego seta wygrali Resoviacy. W drugim nie było już tak łatwo Skrzaty wzięli się za grę, dobrze blokowali Resoviaków. Skra wygrała drugiego seta. W trzecim Skrzaty się rozbudzili i grali wyśmienicie.. Ten set także należał do nich. W ostatnim już tak łatwo nie było, walka była zacięta, Resoviacy próbowali nadrabiać zaległości. Ostatnia przerwa, jest 20 : 24 dla Skry. Na zagrywkę wchodzi Zatorski. Podrzuca piłkę i uderza z wielka siła. Zatorskiiiii As serwisowy !!!
Cieszyłam się jak małe dziecko, lecz brawa należą się również Resoviakom za walkę...
Po skończonym spotkaniu, ludzie zaczęli się rozchodzić, poczekałam aż przynajmniej połowa wyjdzie, żeby móc dostać sie do siatkarzy.
Po 10 minutach sala była już prawie pusta, zostali tylko siatkarze Resovii i Skry. Podeszłam powoli do barierki. Zati mnie zauważył i szybko podbiegł
- Marika, hej, jak my się dawno nie widzieliśmy. Urosłaś- mówił roześmiany Zatorski, przytulając mnie mocno.
Puścił mnie i odszedł do chłopaków, którzy gadali jak najęci
- Chłopcyyyyy- krzyknął najgłośniej jak się dało Zati- Musze wam przedstawić pewną dziewczynę, to dzięki niej gram tak dobrze!- gdy Paweł mówił tak do chłopaków, ja weszłam na boisko i oparłam się plecami o barierkę. Odwrócił się i zaczął krzyczeć:
- O matko!! Marika!!! Czemu nic nie mówiłaś, że masz coś z nogą???!!! Nie zostawił bym Cię tak gdybyś powiedziała!!!.- gdy juz sb tak pokrzyczał, podbiegł do mnie i wziął mnie na ręce, a postawił tuż przed Winiarskim, Ignaczakiem oraz  Kurkiem, Bartmanem, Kubiakiem i Możdżonkiem (którzy przyszli kibicować kolegom). Przyglądali mi się uważnie, uśmiechnęłam się do nich lekko, a oni odwzajemnili uśmiech, trochę dziwnie to wyglądało, bo wszyscy na raz sie uśmiechnęli :) Sytuacja była trochę nerwowa, nikt się nie odzywał...
- No dobra sprawa jest taka- zaczął Zati- dzisiaj o 20 idziemy na imprezę- 'popijawkę' do Kubiaka...
- Ej ja mam bardzo fajna ksywę, więc jej używaj- wtrącił roześmiany Kubiaczek
- Okeeeej. To idziemy na imprezę do Dzika- Paweł spojrzał na Kubiaczka, a tamten tylko się wyszczerzył pokazując szereg białych zębów- i wiesz chcieliśmy żebyście ty i Kamil też byli. Bo bez was impreza to nie impreza tylko stypa haha
- Stary ja nie wiem czy będę, bo muszę trenować skoki- powiedział mój 26- letni braciszek
- Ja też nie wiem, bo Kamil nie jest zadowolony gdy piję z Wami i z kimkolwiek, więc...
- Okeeeej. Kamil!- przerwał mi w pół zdania Zagumny, który wkręcił się do rozmowy- Ty masz trening więc nie możesz, ale pozwól młodej iść, wiesz, przecież, że ona jest rozsądna, a my przecież nic jej nie zrobimy.
W głębi duszy dziękowałam Zagumnemu za to co powiedział, bo chciałam iść i poznac się z siatkarzami obu klubów i ich znajomymi z innych. Kamil myślał dokładnie 5 minut, po czym powiedział, że się zgadza i że ja moge iść.
Uradowana wyszłam z budynku, już nie myślałam o skręconej kostce... o Akademii, Całą droge sms-owałam z Bartkiem Kurkiem, bo on wyciągnął mój numer od Zatiego.
Ani na chwilę nie odrywałam wzroku od swojego telefonu, przez co prawie wywróciłam się w wejściu do domu. Kamil tylko się ze mnie śmiał :) Gdy weszłam do pokoju padłam na łóżko i szybko zasnęłam.
Obudziłam się i szybko zerwałam się z łóżka, bo robiło się już ciemno, a ja nie wiedziałam, która godzina. Podniosłam fona z podłogi i widzę, że jest 19.20.
- No super, za 40 minut chłopcy zaczynają imprezkę, a ja co?! Taka nieogarnięta!!- krzyknęłam, a po chwili przyszedł mój brat
- Słyszałem jak wrzeszczałaś, więc ubieraj się i Cie zawiozę do Dzika jak chcesz
-  Tak tak, juz się ubieram i dzięki- powiedziałam przytulając sie do niego.
Wyszedł z pokoju a ja stanęłam przed szafą i patrzyłam w nią myśląc, że coś rzuci mi się w oczy, ale nic, musiałam szukać. Wyjęłam nagle turkusową sukienkę z koronkami, przed kolano. Szybko ją włożyłam i ubrałam do niej kremowe converse, uczesałam się i byłam juz gotowa. Zeszłam do Kamila i od razu pojechaliśmy do Michała. Wyszłam z samochodu, Kamil juz odjechał. Wyjęłam telefon z torebki i zadzwoniłam do Bartka
- No hej, jestem niedaleko bloku Dzika, wyjdź po mnie, bo sie trochę boje tej ciemnej uliczki
- Ołkej juz wychodzę- powiedział Kuraś, po czym sie rozłączył
Po 5 minutach byłam już u Dzika w mieszkaniu, dość przytulnie. Na początku Bartuś zapoznał mnie ze wszystkimi, nie mógł tylko znaleźć Kubiaczka
- Stary tu jesteś. Chce Ci przedstawić młoda damę. Oto Marika Stoch- powiedział dumny i roześmiany Kuraś, gdy weszliśmy do pokoju Kubiaka
- Miło poznać!- rzucił, po czym podszedł i mocno mnie uściskał- no to co?! imprezkę czas zacząć!!

_________________________________________________________________________
Ok, początek mam już za sobą. Dopiero zaczynam, więc może być na początku trochę nudno :D

2 komentarze:

  1. Bardzo fajnie piszesz. Ciekawy watek wymyśliłaś z tym bratem Stochem. tylko trochę zdziwiło mnie, że Zatorski poszedł na zagrywkę... libero przecież nie zgarywają ;/

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiem, wiem. Chodziło mi o to, żeby troche zadziwiło ;)
    Dziękuję bardzo :)

    OdpowiedzUsuń