- No bo chodzi o to, że jak się z nim zwiążesz to będziemy spędzać ze sobą mniej czasu! Pewnie sie do niego przeprowadzisz! Potem będą zaręczyny, ślub, dzieci...!
- Przestań!!- krzyknęłam nie chcąc dalej słuchać tego wszystkiego
- Ale no to prawda taka jest!
- Ona ma rację... Zamknij się w końcu!- wtrąca Ewka
- Słuchaj! Nie pomyślałeś, że przez to że wziąłeś ślub spędzamy ze sobą mniej czasu niż wcześniej... Gdy się poznaliśmy... Ja oczywiście nie mam nic do Ewy. Ona jest dla mnie jak siostra. Dużo lepiej dogaduję się z nią, niż z tobą. Jest mi bliższa niż ty...- przerwałam, aby wytrzeć łzy, które mimo iż je powstrzymywałam, popłynęły z moich oczu- Rozumiem, że przez to, że nie jestem twoją 'prawdziwą siostrą' jak to kiedyś ująłeś, nie spędzasz ze mną dużo czasu i nie traktujesz mnie za bardzo jak siostrę... A to tylko dlatego, że twój ojciec zdradził twoja matkę z moją! Rozumiem... Masz prawo być zły, ale to nie ja jestem temu winna! To wina tylko i wyłącznie twojego ojca i mojej matki...
Teraz juz rozpłakałam się na dobre. Spojrzałam na Ewkę, potem na Kubiego i wybiegłam z sali.
Słyszałam za sobą krzyki Kamila, ale nie zwracałam na niego uwagi. Wybiegłam ze szpitala i ruszyłam w stronę ławki w parku obok.
Usiadłam i zamknęłam oczy, jednak łzy dalej leciały mi strumieniami. Po chwili poczułam jak ktos kładzie mi rękę na ramieniu. Obyto nie był Kamil- myślałam. Powoli otworzyłam oczy i na szczęście zobaczyłam Michała. Chciał coś powiedzieć, ale ja mocno sie w niego wtuliłam
- Dziękuję, że jesteś- powiedziałam ciho
- Moge powiedzieć do Ciebie to samo- odpowiedział i mocniej mnie do siebie przycisnął
- Kocham Cię Michał
- Też Cię kocham Marika- powiedział, po czym oderwaliśmy się od siebie i połączyliśmy się w pocałunku... Po dłuższej chwili znów wtuliłam się w miśkowy tors i znów się rozkleiłam.
- Hej.. Młoda... Nie płacz- powiedział z troską w głosie, minęło trochę czasu a moje oczy non stop zachodziły łzami. Nagle znów usłyszałam głos mojego ukochanego
- No i czego płaczesz co?
- Bo czuję, że jestem przy tobie bezpieczna...- Chciałam mówić dalej, ale przerwał mi
- I dlatego płaczesz?- zapytał rozbawiony
- To ze szczęścia... Misiek ze szczęścia... Czuję jakbym była najszczęśliwszą osobą na świecie
- To jest nas dwójka, bo ja też się tak czuję- powiedział, po czym stanęliśmy twarzą w twarz, a on zaprezentował usmiech nr. 1456 i zaraz zapytał, charakterystycznie poruszając brwiami- Idziemy do mnie?
- Oj Misiek.. Misiek. Tobie tylko jedno w głowie...- udałam złą, a on zrobił minkę kota ze Shreka- No dobra, tym razem się zgadzam na TAKĄ nockę- wyraźnie zaakcentowałam słowo 'taką'.
Kubi wziął mnie na ręce i w taki sposób przetransportował mnie do jego domu.
Weszliśmy do mieszkania i rozbierając się szliśmy w stronę sypialni (dalej pisać nie muszę, bo wiadomo, że oni ten tego :D )
Obudziłam się ok. godziny 9.00. Miałam ochotę przytulić się do Michała, ale go nie było. Ubrałam się w jego koszulkę i powoli skierowałam się w stronę kuchni. Kubiak robił kakao, ale za to jak robił: ubrany w same bokserki, ruszał biodrami w rytm piosenki.
Po cichu wycofałam się z kuchni i pobiegłam po aparat. Wpadłam do sypialni i porwałam urządzenie. Gdy wróciłam do kuchni On na szczęście dalej tańczył, więc szybko cyknęłam mu zdjęcie. Niestety nie wyłączyłam flesza, więc Misiu zorientował się, że kombinuje coś z aparatem.
- Heeeej.. Co tam robisz?- zapytał, odwracając się do mnie
- A nic. Zdjęcie Ci tylko cyknęłam- uśmiechnęłam się najsłodziej jak tylko potrafiłam
- To pokaż- sam chciał, więc podeszłam do niego i pokazałam mu zdjęcie na którym stoi przy kuchence w bokserkach- Ej no nie wierze.. Ty mi zrobiłaś zdjęcie jak sb tańczyłem. Usuń je!
- Nie złość się. Chcę mieć pamiątkę
- Dobrze, dobrze. Ale tylko do użytku prywatnego. Masz ochotę na coś specjalnego?
- Ołkeej. Hmmm... Na Ciebie- powiedziałam przygryzając dolną wargę. A po krótkim czasie byliśmy już w sypialni...
** 3 miesiące później**
Obudziłam się w silnych ramionach Miśka. Miałam ochotę poleżeć sb tak z nim, ale zrobiło mi się nie dobrze i szybko pobiegłam do łazienki. Po chwili zawartość mojego żołądka znajdowała się w ubikacji. Od jakiegoś czasu tak mam, lecz nie chciałam mówić Dzikowi, żeby sie nie martwił. Znowu zwymiotowałam i poczułam się odrobinkę lepiej, więc wróciłam do sypialni. Michał na szczęście spał. Pochwyciłam szybko telefon i poszłam do salonu.
Wykręciłam numer do mojej bratowej
{ Halo? }
{ Cześć. Wiem, że jest troche wcześnie, ale mogłybyśmy się spotkać za jakieś pół godziny w galerii? }
{ Nie szkodzi. Pewnie, że byśmy mogły, ale stało się coś?? }
{ Powiem Ci o wszystkim na miejscu. To pamiętaj, za pół godziny- galeria. Tylko nie mów Kamilowi, że idziesz się spotkać ze mną }
{ Okej, nie powiem. Do zobaczenia młoda }
{ Do zoba }
Poszłam do naszej sypialni. Tak do naszej, wprowadziłam się do Miśka 2,5 miesiąca temu. Wzięłam zestaw i poszłam do łazienki ubrac się. Przed wyjściem napisałam Michałkowi kartkę, że idę spotkać się z Ewką i powinnam wrócić za jakieś 2/3 godziny.
Po 10 minutach byłam już w galerii. Przed wejściem poczekałam chwilkę na Ewę i poszłyśmy do kawiarni.
Złożyłyśmy zamówienie, lecz żadna z nas jeszcze się nie odezwała
-To o czym chciałaś pogadać?- tą niezręczną ciszę przerwała Ewa
- Bo chodzi o mnie...- niestety nie było mi dane w spokoju dokończyć, gdyż moje kochana bratowa się wtrąciła
- Jezu! Coś Ci jest?!
- Żadne Jezu. Starczy Marika- powiedziałam i obie zaczęłyśmy się śmiać- No ale wracając do sprawy... To tak, od jakiegoś czasu dość dużo wymiotuję i nie wiem czym jest to spowodowane.
- Hmm.. A myślałaś żeby pójść do lekarza?
- Wiesz szczerze mówiąc to nie. Może powinnam, a co jeśli to coś poważnego...
- A Michał wie o tym jak się czujesz?
- Nie, nie mówiłam. Chyba tez się nie domyśla
- Ołkeeej.Może chodźmy to tego lekarza teraz? Szybkie badania, szybko będą wyniki i równie szybko wrócimy, co?
- Dobry pomysł. Ale najpierw kawa
Gadałyśmy jeszcze jakieś 45 minut i zaczęłyśmy się zbierać. Zapłaciłyśmy za kawę i wyszłyśmy z galerii.
Każda poszła w stronę swojego samochodu.. Gdy zobaczyłam swoją Śliczną myślałam, że nie wytrzymie. Ktoś rozwalił mi tył mojego autka. Grrr... No cóż, nie bd się teraz tym przejmować. Wsiadłam do auta i pojechałam do lekarza. Zrobili mi szybkie badania, więc pozostało tylko czekać na wyniki...
Po dłuższej chwili czekania, przyszedł lekarz.
- Pani Stoch?- zapytał pokazując na mnie
- Tak to ja. Wiadomo co mi jest?
- Tak- odpowiedział z uśmiechem- No więc....
_________________________________________________________________________
Sorry, że znowu po takim czasie, ale nie miałam jak napisać. Cały czas wątpię, że ktoś to jednak czyta.
CZYTAM = KOMENTUJE
Pozdrowionka ;*
zapraszam na czternastkę na http://dzikaprzygodazsiatkowka.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńi nienawiść trzecią- http://nienawisc-od-kolyski.blogspot.com/
buziaki, S. ;*